Niedziela, 16 grudnia 2018r.

Imieniny: Albiny, Zdzisławy, Alicji

  • DOŁĄCZ DO NAS:

Strona główna / Kultura / Filmowe Świnoujście

Polski Bond, terminal i te promy...

Filmowe Świnoujście

Foto: scie24

Morze, piękna plaża, wyjątkowe usytuowanie na wyspach, bliskość granicy – wydawałoby się, że mamy filmowcom wiele do zaoferowania, ale ludzie filmu po prostu nie potrafią docenić i w pełni wykorzystać atutów Świnoujścia. Okazuje się jednak, że tak naprawdę nie mamy powodów do narzekania. Jak na małe miasteczko położone na odległym krańcu Polski, Świnoujście pojawiało się na dużym i małym ekranie dosyć często. Ulubiony świnoujski plener to terminal promowy, najpopularniejszym „rekwizytem” są nasze promy - od „Fafika” po „Polonię”.

Prawdziwą ozdobą filmów z świnoujskimi akcentami była plejada gwiazd polskiego kina. Oczywiście nie wszystkie brały udział w scenach kręconych w naszym mieście. Wśród największych warto wymienić takie postaci jak Danuta Szaflarska, Ewa Wiśniewska, Ryszarda Hanin, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Małgorzata Cielecka, Danuta Stenka, Gustaw Holoubek, Ryszard Filipski, Jan Nowicki, Edmund Fetting, Adam Hanuszkiewicz, Andrej Grabowski, Krzysztof Kolberger, Wojciech Pszoniak, Leon Niemczyk, Jerzy Zelnik, Jan Peszek, Andrzej Chyra czy Marcin Dorociński. Pojawiały się również gwiazdy nieco mniejszego kalibru, także popularni aktorzy serialowi jak śp. Ania Przybylska, Cezary Żak, Artur Barciś oraz idole nastolatków, bohaterowie kolorowych magazynów - Ania Mucha, Joanna Liszowska, Paweł Deląg, Michał Milowicz czy Paweł Wdziękoński. Lista jest znacznie dłuższa i naprawdę robi wrażenie.

Pierwszą fabułą osadzoną w ówczesnym Swinemünde była najprawdopodobniej niemiecka produkcja z 1929 roku pt. „Tagebuch einer Verlorenen” („Pamiętnik zaginionej”, reż. Georg Wilhelm Pabst). Film opowiada o tragicznych losach Thymiane Henning (w tej roli Louise Brooks), niewinnej dziewczyny, zgwałconej i następnie odrzuconej przez rodzinę, która traci dziecko ale ostatecznie, po wielu tragicznych wydarzeniach, wychodzi za bogatego hrabiego. Zdjęcia do filmu kręcono w świnoujskiej dzielnicy nadmorskiej oraz w Berlinie.

Kolejny obraz powstał już w czasie wojny. „Herz geht vor Anker” („Serce na kotwicy”, reż. Joe Stöckel) to komedia z 1940 roku opowiadająca o mężczyźnie szukającym tej jedynej spośród trzech kobiet, podczas gdy prawdziwą miłością okazuje się ta czwarta... W rolach głównych wystąpili Gustav Fröhlich i Viktoria von Ballasko. Z opisów wiemy tylko, że większość zdjęć do filmu wyprodukowanego przez Bavaria-Filmkunst Verleih powstała w Monachium i Świnoujściu.

Z kolei pierwszą polską produkcją fabularną, której akcja dzieje się w naszym mieście były „Brylanty pani Zuzy” (1971) w reżyserii Pawła Komorowskiego, sensacyjno-kryminalna historia na motywach powieści Jerzego Siewierskiego „Spadkobiercy pani Zuzy”. Od pierwszych scen zwraca uwagę niepokojąca, galopująca muzyka skomponowana przez samego Wojciecha Kilara. W filmie wykorzystano również przebój Breakoutów i Miry Kubasińskiej „Poszłabym za tobą”, przy którym filmowa „młodzież” dzień pod dniu tańczy na międzyzdrojskim molo (dokładnie w kawiarni „Molo”) skręcającym jeszcze wtedy w stronę Świnoujścia. Na planie filmu spotkały się ówczesne gwiazdy - Ryszard Filipski i Edmund Fetting oraz zjawiskowa Halina Golanko, świeżo po roli pięknej Ałły w serialu „Kolumbowie”. Nagi biust pani Golanko do dzisiaj jest głównym tematem forumowych dyskusji o filmie Komorowskiego. A szkoda, bo „Brylanty pani Zuzy” to bardzo ciekawy i nietypowy przykład kryminału jak na PRL. Mamy to trochę z Bonda (agent kontrwywiadu, pistolet z gazem usypiającym, międzynarodowa afera przemytniczo-szpiegowska i egzotyczny wstęp w Kairze). Jest też trochę z francuskiego kryminału lat 60-tych spod ręki Jean Pierre Melville'a. Świnoujścia jest tu za to mnóstwo. Zaraz po lądowaniu lecimy z Ryszardem Filipskim wodolotem, potem płyniemy „Filutkiem”( lub „Fafikiem”). W tle przewija się Wybrzeże Władysława IV z początku lat 70-tych, „Hotelowa”, statki przepływające nocą po Kanale Piastowskim, most w Karsiborzu. Także dom, w którym w finałowych scenach uwięzieni zostali bohaterowie znajdował się na wyspie Karsibór. I jeszcze detal – rejestracja Fiata 125 z literami MO – w tamtych czasach takie właśnie oznaczenie posiadały auta ze Świnoujścia i Międzyzdrojów.

Przez niemal 20 lat filmowcy omijali nasze miasto, za to rok 1989 przyniósł aż dwa filmy, w których pojawia się Świnoujście. Świetne „300 mil do nieba” Macieja Dejczera (prod. Polska-Dania- Francja) oraz niezły „Ostatni prom” Waldemara Krzystka. Oba dotyczą ucieczki z komunistycznej Polski, a bramą na Zachód jest oczywiście świnoujski terminal promowy. Film Dejczera jest dramatem społeczno-politycznym osadzonym w PRL-u. Akcja toczy się w 1985 roku i oparta jest na prawdziwej, w tamtych czasach bardzo głośnej, historii braci Zielińskich, piętnastoletniego Adama oraz dwunastoletniego Krzysztofa, którzy ukryci pod samochodem ciężarowym przedostali się do Szwecji. W filmie młodzi bohaterowie Grześ i Jędrek Kwiatkowscy, w identyczny sposób uciekają do Danii. Zmiana ta została wprowadzona ze względu na duńskich współproducentów. W obsadzie znaleźli się m.in. Jadwiga Jankowska-Cieślak, Krzysztof Stroiński i Adrianna Biedrzyńska. Piękną muzykę skomponował Michał Lorenc, a film według scenariusza Cezarego Harasimowicza i Maciej Dejczera zdobył Europejską Nagrodę Filmową dla najlepszego młodego filmu. Na ekranie widzimy kawałek Warszowa. TIR z ukrytymi pod podwoziem bohaterami mija bazę rybacką, dworzec kolejowy i dojeżdża do terminalu. Potem oglądamy jeszcze wjazd na pokład promu „Łańcut” i jego (?) nocne ujęcie na morzu.

Pierwowzorem scenariusza do filmu „Ostatni prom” była nowela filmowa autorstwa Sławomira Sosnowskiego pt. „Wyspy samotne”. Dzieło Waldemara Krzystka to dramat polityczno-psychologiczny opowiadający o grupie pasażerów, którzy na pokładzie promu wypływają ze Świnoujścia w rejs po bałtyckich portach. Większość z nich planuje zejść na ląd w Hamburgu i nie wracać do kraju. Wśród pasażerów jest Marek Ziarno (Krzysztof Kolberger), nauczyciel i działacz opozycji w tajnej misji z polecenia „Solidarności”. O jego poufnym zadaniu wiedzą też służby specjalne. Dramat na morzu rozpoczyna się z chwilą wybuchu stanu wojennego, gdy prom zostaje zawrócony do Świnoujścia. Na ekranie widzimy sporo świetnych aktorów, m.in. Dorotę Segdę, Leona Niemczyka, Jerzego Zelnika oraz Artura Barcisia. Także i w tym filmie pokazano świnoujski terminal promowy z zewnątrz i od środka. Jedna z dłuższych scen dzieje się na pokładzie widokowym promu „Wilanów” podczas opuszczania portu. Przy tej okazji oglądamy nabrzeże portowe, latarnię morską oraz ładne ujęcie wyjścia z świnoujskiego portu, kiedy prom przepływa między falochronami. Pod koniec filmu pokazany jest jeszcze kawałek prawobrzeża z widokiem na Kapitanat Portu.

Nasza główna atrakcja filmowa – świnoujski terminal promowy, powraca w prequelu „Młodych Wilków” Jarosława Żamojdy. Hit z połowy lat 90-tych wylansował Pawła Deląga, Jarosława Jakimowicza i Piotra Szwedesa. Akcja filmu „Młode Wilki 1/2” (1997) podobnie jak w pierwszej części, toczy się głównie w Szczecinie i Międzyzdrojach. Tym razem do sprawdzonej obsady dołączają młodziutka Anna Mucha i Krzysztof Antkowiak, który wyraźnie zmężniał od czasów gdy śpiewał „Zakazany owoc”. Dla pokazanego w filmie środowiska młodych, regionalnych przemytników, szczytem luksusu jest międzyzdrojski hotel „Amber” i szczeciński lokal „Imperium”. W Świnoujściu ekipa „Czarnego” się nie bawi. Widać za to ponownie terminal, kawałek nabrzeża z blokami przy Bohaterów Września (tzw. „Trepowo”) w tle i prom „Pomerania”, którym paczka przemytników płynie do Kopenhagi. A potem przez ekran przepływa niespodziewanie i efekciarsko katamaran „Boomerang”... Obie części „Młodych wilków”, pomimo fatalnej reżyserii, dziur w scenariuszu i słabej gry aktorskiej stały się przebojami wśród nastolatków spragnionych „Zachodu po polsku”.

Dla odmiany, jedną z ambitniejszych produkcji, w której „występuje” Świnoujście pozostają „Listy miłosne” Sławomira Kryńskiego z 2001 roku. „Listy...” to psychologiczny, kameralny dramat o samotności, starzeniu się, śmierci i rozterkach uczuciowych współczesnych 30-latków. Na ekranie oglądamy m.in. Gustawa Holoubka, Ewę Wiśniewską, Magdalenę Cielecką, Jana Nowickiego, Adama Hanuszkiewicza i Jana Peszka. Teresa, bohaterka grana przez Magdalenę Cielecką (otrzymała za tę kreację nagrodę na festiwalu "Prowincjonalia" w Słupcy), mieszka z rodziną na nieokreślonej wyspie. Dzięki magii kina i wyobraźni scenografa Wojciech Jaworskiego, jej piękny i duży dom stoi niedaleko dzikiej plaży przy świnoujskim „wiatraku”. Pewnego razu Teresa trafia do wesołego miasteczka i poznaje tam młodego mężczyznę, Janusza... Bohaterowie filmu spacerują wzdłuż kanału vis-à-vis portu handlowego, pływają „Bielikami”, a scenę pobicia Janusza na falochronie wschodnim zakrywa, niczym kurtyna, przepływający prom „Polonia”.

„Robert Mitchum nie żyje” („Robert Mitchum est mort”) z 2010 roku, to koprodukcja belgijsko-francusko-norwesko-polska w reżyserii duetu Olivier Babinet i Fred Kihn. Komediodramat w konwencji kina drogi, opowiada o dwójce bohaterów, aktorze i jego agencie, którzy jadą przez Europę do północnej Norwegii na Festiwal Filmowy Polaris. Mają tam spotkać kultowego amerykańskiego reżysera. Krytycy doszukiwali się w tym obrazie klimatu dzieł fińskich braci Kaurismäki i Jima Jarmuscha. Rzeczywiście, film wymaga skupienia i przeznaczony jest dla bardziej wyrobionego widza. Co ciekawe, pokazywany był na Festiwalu w Cannes w sekcji “Critic’s Week”. W drugoplanowych ale zapadających w pamięć rolach oglądamy m.in. Danutę Stenkę i Wojciecha Pszoniaka. Bohaterowie przejeżdżają przez Polskę i docierają nad nasze morze. Niestety, plaża w Międzyzdrojach jest polską plażą ale świnoujskie plenery w porcie i stoczni oraz przeprawa promowa w Karsiborzu udają Łotwę.

Nieco lżejszą (ale z dramatycznym finałem) historię opowiada „Bilet na księżyc” Jacka Bromskiego z 2012 roku. Co ciekawe, i tutaj mamy ucieczkę na Zachód, choć tym razem nie przez terminal promowy ale droga powietrzną z lotniska Szczecin-Goleniów (na szkolnym bilecie...) Akcja filmu dzieje się w roku 1969, a głównymi bohaterami są bracia Adam i Antek. Młodszy z nich, Adam, dostaje powołanie do wojska, a ściśle mówiąc „bilet” na drugi koniec kraju i trzy lata w Dywizjonie Trałowców w Świnoujściu. Starszy Antek ma za sobą służbę w tej samej jednostce MW i postanawia odwieźć brata do wojska. Po wielu perypetiach i pełnej przygód podróży przez Polskę końca lat 60-tych, rodzeństwo dociera do naszego miasta. Tutaj robi się bardziej dramatycznie, głównie za sprawą pięknej Roskany, granej przez śp. Annę Przybylską. Ze zrozumiałych względów Świnoujście wita bohaterów nową przeprawą promową w centrum miasta i „Bielikiem” zamiast „Wolina”. Ale już współczesna świnoujska baza NATO na ekranie niewiele różni się od dawnej bazy Marynarki Wojennej. I okręty jakby te same... Nie dało się za to pokazać w filmie nieistniejącej już bazy radzieckiej marynarki – wspominając o niej bratu, Antek tylko macha ręką w nieokreślonym kierunku. Oglądamy za to wielokrotnie ośrodek „Złoty Kłos”, pensjonat „Bryza” i dzielnicę nadmorską, głównie ulicę Juliusza Słowackiego. Najważniejszym punktem na mapie miasta jest jednak restauracja „Albatros”. To właśnie tam kieruje bohaterów konduktor (Andrzej Grabowski) zapytany o najlepszy lokal w Świnoujściu. „Bilet na księżyc” to także wiele znajomych twarzy, mieszkańcy Świnoujścia ustylizowani na lata 60-te, bardzo licznie zapełnili ekran w rolach statystów...

Na swoją premierę czeka wciąż kręcony już dwa lata film „Kobiety bez wstydu” w reżyserii Witolda Orzechowskiego. W tej miłosnej komedii występują m.in. Joanna Liszowska, Anna Dereszowska, Weronika Książkiewicz, Ewa Kasprzyk i Michał Milowicz. Główna rolę, kelnera-oszusta podającego się za psychoanalityka i robiącego furorę wśród pań, gra Michał Lesień. Joanna Liszowska zagrała piękną i bogatą bizneswoman ze Szczecina nawiązującą romans z głównym bohaterem..W Świnoujściu ekipa filmowa kręciła sceny na promie "Bielik”, na plaży w okolicach „wiatraka” i przy wejściu do portu. Jak zapewniali realizatorzy, w filmie pojawią się też przebitki innych atrakcyjnych miejsc naszego miasta. Czekamy niecierpliwie.

Ostatnie wizyty filmowców na 44 wyspach to także projekty zagraniczne. W ubiegłym roku (2013) na świnoujskim falochronie i plaży pojawiła się czeska ekipa kręcąca zdjęcia do filmu „Tender waves” w reżyserii Jirija Vejdeleka. Czeska produkcja opowiada historię mężczyzny, którego ojciec próbował przepłynąć Kanał La Manche. Międzyzdrojskie klify zagrały wybrzeże Wielkiej Brytanii, a wejście do świnoujskiego portu, z naszym „wiatrakiem”, udawało Francję w scenie gdy francuski rozbitek wyławiany jest przez rybaków. Oczywiście rybaków zagrali miejscowi statyści.

Na początku tego roku Świnoujście odwiedziła niemiecka ekipa, która kręciła kilka scen do pilota serialu „Śmierć nad morzem” („Tod am Meer”) w reżyserii Andreasa Herzoga. Serial powstał dla niemieckiej telewizji publicznej ARD, a jedną z ról (polskiego policjanta) zagrał nasz znakomity aktor Marcin Dorociński. Główną bohaterką filmu jest Julia Thiel (Lisa Maria Potthoff), komisarz policji na wyspie Uznam, która ma za zadanie wyjaśnić tajemniczą śmierć Thomasa Sidowskiego. Serialu nie widzieliśmy ale według relacji prasowych niemieccy filmowcy kręcili w pomieszczeniach Kapitanatu Portu udającego komendę policji, na rynku przygranicznym oraz w świnoujskich "leningradach".

I na tym jak dotychczas koniec. Z ciekawostek możemy jeszcze wspomnieć na przykład o świnoujskich promach w Ystad pojawiających się na planie skandynawskich kryminałów z serii „Wallander”, albo o Romanie Polańskim, który po niemieckiej stronie wyspy Uznam kręcił „Autora Widmo” z Pierce'em Brosnanem. Ale w obu przypadkach nie było to przecież Świnoujście. Czekamy zatem na kolejne filmy kręcone w naszym mieście, najlepiej takie, w których zagra ono... Świnoujście. Ze wszystkimi jego urokami i pięknymi zakątkami.

Autor: /v/
comments powered by Disqus