Piątek, 21 września 2018r.

Imieniny: Jonasza, Mateusza, Hipolita

  • DOŁĄCZ DO NAS:

Strona główna / Rozmaitości / Harcerskie bieszczadowanie

Wydarzenia

Harcerskie bieszczadowanie

Foto: ZHP

29 lipca pociągiem relacji Świnoujście – Przemyśl 35-osobowa grupa harcerzy i instruktorów z 19 DHSG „Zlotki” im. Bohaterów KOP w Świnoujściu i 63 DH Szare Szeregi im. Henryka Kończykowskiego „Halicza” z Dziwnowa  – Hufiec Ziemi Wolińskiej ZHP –   wyruszyła na obóz w Bieszczadach. Po raz drugi w bazie w Dwerniku. Podróż mimo, że strasznie długa, przebiegła bez żadnych niespodzianek i w dobrych nastrojach. W Przemyślu czekały na nas busy i wbrew obawom piękna słoneczna pogoda.

Po dojeździe do bazy od razu zabraliśmy się za rozlokowanie. Część namiotów już była w miejscu, które wybraliśmy sobie na obozowisko a część musieliśmy dostawić. Pierwszy obiad smakował nieźle, choć jeszcze niektórzy mieli w brzuchach domowe zapasy.

Pierwsza noc pod namiotami przebiegła spokojnie i szybko... Deszcz padał pół nocy, co podziałało lepiej jak kołysanka. Kolejne dni, to obozowa majsterka, wybieranie nazw dla zastępów i drużyn obozowych, zwiady terenowe – słowem aklimatyzacja. Po niej przyszedł czas na obozowe „niedźwiedzie mięso” czyli wędrówki bieszczadzkimi szlakami, jedynymi w swoim rodzaju, pięknymi i niepowtarzalnymi. Na pierwszy ogień poszedł Otryt. Niby niezbyt wielka górka, ale po długotrwałych deszczach szlak wyglądał jak poligonowy tor przeszkód. Wartko jednak było się trudzić, bo w Chacie Socjologa na szczycie, było nocowanie pod gołym niebem przy ognisku i oglądanie wygwieżdżonego nieba.

Po tym przyszedł czas na większy wędrówkowy wyczyn, czyli wyprawa na Połoninę Wetlińską z podejściem od Smereka. Kadra miała początkowo obawy czy wszyscy dadzą sobie radę – kilkoro harcerzy było w wieku 9-10 lat – jednak obawy te okazały się bezpodstawne. Wysiłek i zmęczenie zostały nagrodzone niesamowitymi panoramami gór i różnorodną przyrodą a kanapki robione z zabranych produktów, smakowały jak najlepsze dania u mamy.

Przerywnikiem przeznaczonym na regenerację dla wszystkich, była przejażdżka Bieszczadzką Kolejką Leśną i degustowanie regionalnych serów, ciast i chałwy na końcowym przystanku. Wielkim turystycznym wyczynem była wędrówka całego obozu po trasie: Wołosate - Rozsypaniec - Halicz - Tarnica - Ustrzyki Górne. W sumie, blisko 27 kilometrów marszu. Ufff wyczerpująca to była wędrówka…  Pierwsza grupa doszła do Ustrzyk około godziny osiemnastej a druga kilkanaście minut przed dziewiętnastą. Zmęczeni ale z wielką satysfakcją wszyscy wsiedli do czekającego już autokaru i wrócili do bazy. Widać było, że wysiłek był duży, jednak sił starczyło jeszcze na kolację i kąpiel. 

Ostatnim akordem programu obozu była wycieczka autokarowa do Soliny. Na miejscu rejs po Jeziorze Solińskim "statkiem pirackim" a po nim czas wolny tzn. wydawanie pieniędzy na pamiątki, hamburgery, kebaby, frytki i inne specjały, których z wiadomych względów nie serwowano w obozowej kuchni.

Obóz posumowany został na obrzędowym ognisku, w trakcie którego Druh komendant opowiedział gawędę o Bieszczadach i ich mieszkańcach... tych współczesnych, ale i tych, którzy mieszkali tu przed wojną. Była też niespodzianka jaką komendant zrobił kadrze obozu. Każdy z członków kadry otrzymał własnoręcznie zrobiony przez komendanta piękny leszczynowy totem.

Nic niestety nie trwa wiecznie. Po czternastu dniach obozowania w Bieszczadach, w poniedziałek 13 sierpnia wróciliśmy do Świnoujścia. Żal było się rozstawać z Dwernikiem, który po raz kolejny był dla nas bardzo przychylny. Wiele się przez te dwa tygodnie wydarzyło. Były piękne obrzędowe ogniska, było realizowanie zadań w otwartych próbach na sprawności i stopnie, były trudne wyprawy w góry i wędrówki tropami bohaterów książek Tolkiena, które stanowiły fabułę obozu. Było również to, co w życiu każdego harcerza jest najważniejsze, czyli dwa złożone Przyrzeczenia Harcerskie. Z inicjatywy uczestników odbyła się także inscenizacja na powstańczej barykadzie z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Przez ten czas zacieśniły się więzi pomiędzy harcerzami z 19 DHSG i 63 DH a czujne oko komendanta dostrzegło nawet coś więcej. Do tego dopisała nam piękna pogoda a pyszne domowe jedzonko dopełniło całości. Obóz się skończył, więc trzeba już myśleć o tym, co za rok...

Autor: hm. Marek Niewiarowski
comments powered by Disqus