Wtorek, 30 listopada 2021r.

Imieniny: Andrzeja, Maury, Konstantego

  • DOŁĄCZ DO NAS:

Strona główna / Turystyka / Wakacje jak ferie?

Turystyka

Wakacje jak ferie?

Foto: scie24

Prezydenci nadmorskich miast wysłali do minister edukacji narodowej Joanny Kluzik Rostkowskiej oraz ministra sportu i turystyki Andrzeja Biernata apel o wydłużenie wakacji lub zastosowanie ruchomego terminu. Pod apelem podpisali się włodarze Sopotu i Kołobrzegu, którzy zrobili to w imieniu miejscowości zrzeszonych w Związku Miast Polskich. Apel popiera również Świnoujście.

„W 2012 roku Polacy wzięli udział w 40,7 mln krajowych podróży turystycznych, co stanowi o 38 proc. więcej niż w 2011 roku. Aby wzmocnić jeszcze tę pozytywną tendencję, która przekłada się bezpośrednio na wyniki branży turystycznej, apelujemy o rozważenie wprowadzenia zmian w kalendarzu szkolnym wakacji letnich” czytamy w treści apelu. Świnoujście również jest zrzeszone w ZMP, a w jego strukturach czynny udział bierze Prezydent Miasta Janusz Żmurkiewicz.

- Pan Prezydent Janusz Żmurkiewicz w związku ze swoim udziałem w obchodach Jubileuszu 55-lecia TVP Szczecin nie uczestniczył w ostatnim posiedzeniu Zarządu Związku Miast Polskich, ale zna i popiera treść apelu swoich kolegów, prezydentów nadmorskich miejscowości - poinformował nas rzecznik Prezydenta Robert Karelus. - Zarówno przywrócenie dłuższego o tydzień wymiaru wakacji, jak i docelowo ustanowienie ruchomego ich terminu, spowodować może rozwój ruchu turystycznego w miejscowościach wypoczynkowych naszego kraju. Aktualny termin wakacji - od 1 lipca do 31 sierpnia - powoduje, że w kurorcie jest za mało gości i turystów.

Prezydent Kołobrzegu, Janusz Gromek, podkreśla że obecny termin wakacji ma „archaiczny charakter”, z kolei drugi z sygnatariuszy apelu, Jacek Karnowski z Sopotu powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że „Docelowo termin wakacji powinien mieć jednak charakter ruchomy. To spowoduje na pewno mniejsze ceny dla gości, bo byłby większy rynek na usługi, a dla miast większy dochód, bo zwiększyłaby się liczba wakacyjnych dni”.

- Te rodziny, które mogłyby w czerwcu przyjechać na wypoczynek nie zrobią tego, ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby zwalniali dzieci z zajęć w dwóch ostatnich tygodniach roku szkolnego. Docelowo termin wakacji powinien mieć także, wzorem ferii zimowych, charakter ruchomy. To spowoduje na pewno mniejsze ceny dla gości, ponieważ byłby większy popyt na usługi i większy dochód dla gmin, bo zwiększyłaby się liczba wakacyjnych dni, w których odwiedzaliby nas turyści – dodaje rzecznik naszego Prezydenta.

A co na to branża turystyczna? Świnoujście jest świetnym przykładem jakie możliwości daje wydłużony sezon wakacyjno-urlopowy. W Niemczech czas wolny od szkoły jest bardzo wydłużony, mało tego są też np. wakacje jesienne. Przerwa od edukacji wymusza urlop na rodzicach. To właśnie powoduje, że niemieccy turyści i kuracjusze odwiedzają nas nie tylko latem.

- Branża hotelarska w Świnoujściu już i tak ma żniwa przynajmniej od marca do października - mówi Tomasz Grzybowski z Pro-Est Hotels & Apartments. - Przy takiej propozycji dużo zależy od tego jak zachowają się inni hotelarze, bo mogą chcieć wykorzystać dłuższy sezon nie obniżając cen.

Drugą sprawą na którą zwraca uwagę Grzybowski, jest sposób wprowadzenia rotacji czasu wakacji. Za przykład mogą służyć ferie zimowe, gdzie mimo teoretycznego wydłużenia ich z dwóch do sześciu tygodni, w Świnoujściu nie przełożyło się to na wzrost ruchu turystycznego. Wszystko dlatego, że w tym samym czasie ferie miały województwa lubuskie i dolnośląskie, czyli rejony które mają na Pomorze Zachodnie najbliżej. Wprowadzenie ruchomego terminu wakacji musi zostać poprzedzone konsultacjami z branżą turystyczną.

- Jeżeli chcemy dołączyć do grona rozwiniętych krajów, bazujących m.in. na turystyce to musimy to zrobić, uelastycznić sezon wakacyjny - mówi Michał Barkas, były prezes Świnoujskiej Organizacji Turystycznej, obecnie prowadzący sieć wypożyczalni rowerów. - Sezon sprowadzony do sześciu tygodni ma same negatywne skutki. Młodzi ludzie nie pracują w branży, bo najdalej we wrześniu i tak pracę tracą. Firmy nie mogą zatrudniać na stałe, bo się nie utrzymają. Cierpią na tym w końcu sami turyści, bo skoro na rok trzeba zarobić w kilka tygodni, to „rżnie” się przyjezdnych ile wlezie.

Letni sezon często ogranicza nas, zwłaszcza nad morzem do leżenia plackiem na plaży. Początek lata, bądź jego koniec przechodzący w jesień, zmusza do aktywnego wypoczynku, bardziej twórczego. Turyści zaczną szukać kolejnych atrakcji, co z kolei powinno dać początek nowym inicjatywom i biznesom.

Autor: Bartek Wutke/Social North
comments powered by Disqus